Aleksander Krzyżanowski znany pod pseudonimem „Wilk”, komendant Okręgu Wileńskiego ZWZ-AK. Mimo wysokich stanowisk zajmowanych w hierarchii wojskowej AK Aleksander Krzyżanowski pozostał skromnym człowiekiem, którego nie interesował „wielki świat polityki”. Zależało mu na ojczyźnie wolnej, w której każdy mieszkaniec miałby pełnie swobody obywatelskiej i nie musiałby się bać.

Aleksander Krzyżanowski urodził się 18 lutego 1895 roku w Briańsku. Był trzecim dzieckiem Jakuba i Zofii WilamowskiejKnobelsdorf. Prócz starszego rodzeństwa – Karola i Jadwigi, miał też młodszego o rok brata – Ryszarda. Nie wiemy wiele o Krzyżanowskich. Wiemy, że dziad i ojciec Aleksandra walczył w powstaniu styczniowym, za co Jakub został zesłany w wyniku represji na Syberię. Po powrocie wcielono go do rosyjskiej armii. Po zwolnieniu z wojska zatrudnił się na kolei, gdzie poznał swoją przyszłą żonę. Później osiadł wraz z małżonką w miejscowości Homl.

Dom rodzinny, w którym wzrastał młody Aleksander odznaczał się wielkim „ciepłem” i wzajemnie okazywaną sobie miłością członków familii. Pieczę nad rodzeństwem Krzyżanowskich zawsze sprawowała dowcipna, inteligentna i bardzo żwawa matka. Dbała, by jej dzieci pielęgnowały tradycje narodowe oraz z regularnością uczęszczały do katolickiego kościoła. Uczyła je rodzinnego języka i śpiewu patriotycznych pieśni.

W dzieciństwie przyszły komendant Okręgu Wileńskiego ZWZ-AK był bardzo chorowity. Wróżono mu nawet rychłą śmierć, lecz na szczęście dla narodu polskiego tak się nie stało. W wieku jedenastu lat rozpoczął naukę w gimnazjum homelskim. Nie był zbyt dobrym uczniem i uzyskiwał słabe wyniki w szkole. Na takie noty wpłynęły zapewne w dużym stopniu szykany rusyfikatorów.

W wieku kilkunastu lat Aleksander zmężniał. Zaczął uprawiać sport, miał uzdolnienie konstrukcyjne. W 1912 r. zmarł jego ojciec. Dwa lata po tym wydarzeniu wdowa Krzyżanowska przeniosła się z dziećmi do Petersburga. Tu dziewiętnastoletni już jej syn zaczął uczęszczać do XII Gimnazjum Klasycznego, które ukończył z wyróżnieniem.

Jesienią 1916 roku rozpoczął studia na Wydziale Elektromechanicznym piotrogrodzkiego Instytutu Technologicznego, lecz nie dane mu było ich ukończyć. W związku z walkami toczonymi na frontach Wielkiej Wojny powołany został do armii rosyjskiej. Przyśpieszony kurs szkoły artylerii zakończył się dla niego uzyskaniem stopnia chorążego. W lipcu 1917 r. trafił na front niemiecki do 18 Syberyjskiego Dywizjonu Artylerii Polowej. Trzy miesiące później wraz z młodszym bratem trafił do I Korpusu Polskiego generała Dowbór – Muśnickiego. Wobec nadmiernej liczby oficerów w owej jednostce utworzono Legię Rycerską. Krzyżanowski przydzielony został do II Legii Rycerskiej jako oficer szeregowy. Wobec negatywnego stosunku bolszewików do I Korpusu Polskiego 21 maja 1918 roku został on rozwiązany. Zaraz potem Aleksander wraz z Ryszardem przyniósł się do Warszawy, gdzie spotkał najstarszego z braci – Karola.

11 listopada Polska po ponad stu dwudziestu latach niewoli odzyskała upragnioną wolność. Bracia Krzyżanowscy wstąpili do nowo formowanego Wojska Polskiego. Po odbyciu kursu w Szkole Oficerskiej w Dęblinie i Rembertowie Aleksander awansował do stopnia podporucznika. W kwietniu 1919r. trafił do 1 pułku artylerii ciężkiej Legionów Polskich. Służąc w tej właśnie formacji wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Za zasługi na polu bitwy awansowano go do stopnia porucznika i zatwierdzono go jako oficera służby stałej.

Aleksandra Krzyżanowskiego zawsze postrzegano jako osobę odważną, ale także nadzwyczaj karną. Dbał o swoich podwładnych niemalże tak, jakby byli jego synami. Wyróżniał się zdolnościami organizacyjnymi, inteligencją oraz urodą. Wzbudzał szacunek zarówno za równo u przełożonych jak i podległych sobie żołnierzy. Wojskowa kariera stała przed nim otworem. Służył kolejno w pułkach artylerii w Bydgoszczy, Prażaninie, Tarnopolu i Skierniewicach.

W 1924 r. Aleksander jako zdolny matematyk objął stanowisko referenta balistyki w Artyleryjskiej Komisji Doświadczalnej w Rembertowie. Podczas swego tam pobytu awansował na kapitana ze starszeństwem.

W 1926 roku doszło do przewrotu majowego. Kapitan Krzyżanowski chciał być oficerem apolitycznym, ale to wydarzenie sprawiło, że wszystkie ideały , w które do tej pory wierzył mogły ulec gwałtownej zmianie. Chciał nawet wystąpić z wojska, jednak nie zrobił tego ze względu na młodziutką Janinę Łopińską, studentkę medycyny, która w krótkim czasie po zawarciu znajomości – 19 marca 1927 roku została jego żoną. Dwa lata później urodziła się ich jedynaczka – Olga.

Kapitan, ciągle uczestnicząc w różnego rodzaju kursach wojskowych wciąż podnosił kwalifikacje. W lutym 1934 r. po 10 latach oczekiwania Krzyżanowski otrzymał awans na majora. W grudniu 1938 major bardzo podupadł na zdrowiu, co zapewne było efektem rodzinnych kłopotów związanych z separacją. Dopiero po pięciu miesiącach powrócił do służby obejmując dowództwo nad 1 Dywizjonem w 26 Pułku Artylerii Lekkiej w Skierniewicach. Na tym stanowisku zastała go też wojna.

Wchodząc w skład 26 Dywizji Piechoty Armii „Poznań” Krzyżanowski rozpoczął kampanię wrześniową. Było to jednostka najbardziej wysunięta na północ Armii „Poznań”. Cofnięta pod Inowrocław, ostatecznie weszła w skład Armii „Pomorze”. Po rozbiciu jednostek w walkach pod Łowiczem major zebrał ocalałych żołnierzy i zaciekle stawiał opór Niemcom w Górach Świętokrzyskich. Po rozbiciu tegoż oddziału „Wilkowi” udało przedostać się do Warszawy, gdzie włączył się w szeregi organizacji konspiracyjnej – Służba Zwycięstwu Polski (SZP), przekształconej później w Związek Walki Zbrojnej, a potem w Armię Krajową.

W listopadzie 1939 r. został wysłany na dobrze znaną mu Wileńszczyznę w celu zorganizowania i podporządkowania miejscowej konspiracji SZP. Wraz z nim do Wilna udali się w tym samym zamiarze płk Gładyk i ppłk Sulik, lecz każdy z nich wędrował oddzielnie. Gładyk został zatrzymany przez litewską straż graniczną i internowany. Sulik pierwszy przybył do Wilna i nawiązawszy kontakt z przywódcami miejscowego podziemia zdołał ich namówić do podporządkowania się Służbie Zwycięstwu Polski. W lutym 1940 r. do Wilna dotarł również mjr Krzyżanowski. Objął on wtedy funkcję kwatermistrza, później został również szefem sztabu i zastępcą komendanta Sulika.

Krzyżanowski, znany też wtedy pod pseudonimem „Andrzej Wesołowski”, w znacznym stopni przyczynił się do konsolidacji wileńskiego podziemia w jedną zwartą organizację. Później wykazał się „jako zdolny organizator i dobry konspirator”. Dzięki temu zyskał uznanie i wielki szacunek w kręgu swych dowódców.

Na początku 1941 r. Krzyżanowski awansował na stopień podpułkownika. W tym samym czasie rozpoczęła się też seria wielu aresztowań przez NKWD członków wileńskiego ZWZ. „Wesołowskiemu „ udało się uniknąć aresztowania, gdyż ukrywał się w Karaciszkach przebrany za białoruskiego chłopa. Niestety, jego dowódcę ppłk Sulika spotkał zupełnie odmienny los. Krzyżanowski przejął po nim obowiązki komendanta Okręgu Wileńskiego. Wraz z księdzem Kucharskim opracował plan działania swego oddziału. Jednakże jednostką nadal musiał dowodzić z ukrycia, w związku z masowymi deportacjami ludności w głąb ZSRR. Krzyżanowski znany też „Smętkiem”, znalazł schronienie u gajowego z Kieny, ale po tygodniu powrócił do Wilna. W tym mieście rankiem 24 czerwca 1941 roku zostały go oddziały niemieckie.

Zaraz po przybyciu do Wilna nowego okupanta rozpoczęła się odbudowa porozrywanej konspiracyjnej siatki ZWZ-AK.

„Dziemido” (tak również podpisywał się komendant Okręgu Wileńskiego) wytyczył schemat organizacyjny swojej jednostki i powołał do istnienia Okręgową Radę Polityczną, która była następczynią Rady Wojewódzkiej. W sierpniu dotarł do Warszawy, gdzie zdał szczegółowy raport z przebiegu działalności podległej mu organizacji. Otrzymał także rozkazy, instrukcje oraz znaczną sumę pieniędzy na potrzeby organizacji. „Dziemido” wraz ze swym współpracownikiem Jerzym Dobrzyńskim „Maciejem” powołał Biuro Informacji i Propagandy w Wilnie. Później, w 1942 r. po ponownej prośbie „Macieja” zezwolił na wydanie konspiracyjnego dwutygodnika „Niepodległość”. Na zamieszczane w nim informacje duży wpływ miał komendant Okręgu Wileńskiego.

W 1942 roku Aleksander „Wilk” Krzyżanowski podjął współpracę z nowo powołaną Okręgową Delegaturą Rządu. Zmienił również struktury konspiracyjne. Podzielił Wilno na sześć inspektoratów i każdemu przydzielił dowódcę. Wciąż rozbudowywał siatkę AK oraz gorąco angażował się w działalność sabotażowo-dywersyjną. Prowadził również pertraktacje z litewską partyzantką (niechętną Polakom), jednak bez powodzenia. Wiosną 1943 r. oddziały partyzanckie AK podporządkowane wileńskiemu Kierownictwu Dywersji (Kedywowi) opanowały niemal całą Wileńszczyznę, wypierając policję i administrację litewską. „Wilk” próbował też współdziałać z partyzantką sowiecką, lecz bez powodzenia. Zaproszono go również do rozmów z dowództwem wileńskiego Wermachtu, ale dla Krzyżanowskiego współpraca z okupantem i wypełnienie stawianych przez niego warunków były nie do pomyślenia.

W końcu 1943 r. wileńskie AK w szybkim tempie rosło w siłę. Powstawały nowe brygady partyzantki. Zgodnie z rozkazem z Komendy Głównej AK zaczęto przygotowanie do operacji „Burza”.

„Burza” przewidywała wystąpienie jednostek AK przeciw Niemcom w obliczu zbliżającej się Armii Czerwonej. Polacy po zwycięstwie nad okupantami wystąpiliby przed Rosjanami jako gospodarze na swoim terenie. „Wilka” nie trzeba było długo przekonywać. Chętnie przystał na taki plan. Powierzono mu dowództwo nad siłami AK Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego, które miały uderzyć na Wilno. Tę operację bojową nazwano „Ostra Brama”. Została ona zaakceptowana przez Komendę Główną AK i 26 czerwca zatwierdzono ostatecznie przez Aleksandra Krzyżanowskiego. „Wilk” osobiście rewidował i wizytował brygady partyzanckie. Z optymizmem informował o planie uderzenia i założeniach akcji „Ostra Brama”.

Niemcy wycofywali się coraz bardziej. Armia Czerwona zbliżała się. W związku z tym Krzyżanowski ustalił datę natarcia na Wilno – 7 lipca, godzina 23:00. W ciągu dwóch dni (do 4 lipca) wiadomość dotarła do poszczególnych oddziałów. Jednak armia radziecka posuwała się coraz szybciej. Akcje trzeba było przesunąć o 24 godziny. Decyzję tę podjął dowódca akcji „Ostra Brama” licząc się również z tym, że wiadomość o przyśpieszeniu operacji nie dotrze na czas do wielu jednostek, na polu bitwy może zapanować chaos, ale taka decyzja musiała zostać podjęta natychmiast.

6 lipca po południu w Wołkorabiszkach odbyła się ostatnia odprawa sztabu operacyjnego przez rozpoczęciem akcji. Oddział z „Wilkiem” ruszył. Napięcie rosło z minuty na minutę, ale żołnierze AK musieli zachowywać spokój. Dotarli do wsi Góry i stąd rankiem rozpoczął się atak od wschodu na miasto silnie bronione przez Niemców. W czasie natarcia Krzyżanowski był w pierwszej linii oddziału, gdyż chciał dać przykład swym podwładnym, że odwaga i brawura teraz właśnie jest potrzebna. Niestety wobec ogromnej przewagi niemieckich okupantów w uzbrojeniu, wyszkoleniu i liczebności „Ostra Brama” była skazana na porażkę. Zakładane cele: militarne i polityczne upadły po kilku dniach walki. Stało się jasne, że Polacy bez wsparcia nie poradzą sobie z miażdżącą przewagą sił niemieckich. Dopiero przybycie wojsk sowieckich zmusiło Niemców do kapitulacji.

Zakończywszy 13 lipca walkę o Wilno niepewny był los istnienia Armii Krajowej na tej ziemi. Bez aprobaty Armii Czerwonej kontynuowanie jej działalności nie było możliwe, dlatego Krzyżanowski podjął rozmowy z dowództwem 3 Frontu Białoruskiego. Podał się wtedy za zgodą Komendy Głównej Armii Krajowej, jako generał o nazwisku Kulczycki i zaproponował współdziałanie AK z wojskiem sowieckim. 14 lipca „Wilk”, zaproszony przez sowietów w celu kontynuowania rozmów, został zawiadomiony, że Armia Czerwona z chęcią przyjmie wsparcie Armii Krajowej w walce z Niemcami. Usatysfakcjonowany Krzyżanowski ponownie otrzymał zaproszeni na 17 lipca w celu sfinalizowania porozumienia, lecz tym razem ujawniły się prawdziwe intencje Rosjan – „Wilk” został podstępnie aresztowany. Podobny los podzielili oficerowie AK zwołani na odprawę do Bogusz.

Krzyżanowskiego osadzono w więzieniu w Wilnie, potem w Moskwie oraz w obozach w Diagilewie i Griazowcu. W 1944 r. przebywając w więzieniu w Wilnie został awansowany na pułkownika. Pomimo nacisków ze strony NKWD nigdy nie wydał swych współtowarzyszy z AK. Znosił cierpienie i głód. Znacznie podupadł na zdrowiu, ale za nic nie zgodził się na współpracę z NKGB.

W sierpniu 1947 r. Krzyżanowski wraz z mjr Wasilewskim uciekli z Griazowca i po miesiącu dotarli do Wilna. Tu „Wilk”, udawszy się do polskiej ambasady w celu powrotu do kraju popełnił błąd. 13 września został zatrzymany i przewieziony do więzienia w Moskwie. Później internowano go do Polski.10

Po repatriacji do Białej Podlaskiej najpierw udał się do Gdańska, by spotkać się z byłą żoną i córką – Olgą. W grudniu 1947 roku przybył do Wrocławia, gdzie zamieszkał z matką i siostrą. W marcu 1948 roku podjął pracę na stanowisku dyrektora Bazy Zaopatrzeniowej Przemysłu Roszarniczego w Pakości.

Trzeciego lipca został aresztowany podczas służbowej delegacji przez Urząd Bezpieczeństwa w Poznaniu. Osadzono go w więzieniu na Rakowieckiej. Tam, po trzyletnim śledztwie, wymęczających psychicznie i fizycznie przesłuchaniach, stawianych mu absurdalnych zarzutach jakoby działał na niekorzyść Polski, zmarł w szpitalu więziennym 29 września 1951 roku.

Na wniosek córki Olgi w 1957 roku prochy Krzyżanowskiego zostały ekshumowane i 27 kwietnia uroczyście złożone w kwaterze Armii Krajowej na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie. We wrześniu 1994 roku „Wilk” został pośmiertnie mianowany na generała brygady.

Aleksander Krzyżanowski – nieugięty wojownik, wspaniały organizator, kochający ojciec, ale przede wszystkim dobry człowiek. Człowiek potrafiący przełożyć własne szczęście nad bezpieczeństwo ogółu. Żył uczciwie i skromnie. Pomimo okrutnych lat wojny potrafił przestrzegać zasad moralnych i wywiązywał się z powierzonych sobie obowiązków. Podziwiam go za szacunek, jakim obdarzył swą ojczyznę. On po prostu kochał Polskę i gotów był bez wahania oddać za nią życie. Osobę i dzieło życia „Wilka” można opisać jednym, ale jakże wymownym słowem – BOHATER.