Pielgrzymka Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej do Wilna w intencji tych, którzy w latach 1944-1945 oddali swoje życie w walkach o wolność

(06-09.07.2018 r.)

 

Twierdza to święta, twierdza potężna,

Której piekielna siła nie złamie,

Bo tam króluje litewska księżna –

Bogurodzica na Ostrej Bramie,

pisał w XIX wieku Władysław Syrokomla i była to w pewnym sensie prorocza wizja, gdyż w Wilnie nie umarł duch polski.  Najświętsza Maria Panna, zwana Matką Miłosierdzia wspomaga wiernych już od XVII wieku. Otoczono ją sławą obrończyni uciśnionego ludu, zarówno w okresie powstania styczniowego jak i w czasie późniejszych nieszczęść. Uznawana za symbol narodowej niezależności stała się kryptonimem operacji „Ostra Brama”, w której wzięli udział żołnierze Armii Krajowej walczący z okupantem niemieckim i rosyjskim. Pamięć o tych wydarzeniach jest wciąż żywa także na Litwie. Wiesław Piątek, wilnianin, biorący udział w wyzwalaniu  miasta powiada, że jego panoramę z zaułkiem ulicy Subocz, zapamięta się na całe życie. Straty oddziałów AK na Wileńszczyźnie w czasie operacji „Ostra Brama” wyniosły kilkuset zabitych, rannych i zaginionych, wielu, choć dotrwało do starości, zakończyło już swój żywot. By uczcić ich pamięć co roku odbywa się pielgrzymka do Wilna zorganizowana przez Stowarzyszenie Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej z udziałem weteranów z Polski, Litwy. Białorusi i grona osób, którym bliskie są tradycje niepodległościowe. W tym roku zorganizowano ją po raz siódmy. Program obchodów obejmował upamiętnienie 74 rocznicy Operacji „Ostra Brama” i 100-lecie Odzyskania Niepodległości przez Polskę.

Weterani wyglądali godnie. Niegdyś stanowili kwiat wileńskiej młodzieży, dziś mają już ponad 80, a nawet 90 lat.  Stawili się w miejscu zbiórki w AK-owskich mundurach lub z biało-czerwonymi opaskami na rękawie. Choć droga była dosyć długa, a pogoda skwarna, nie skarżyli się. Za to dość często powtarzane było zdanie, że Bóg pozwala im jeszcze żyć, aby mogli świadczyć prawdę o tych, co polegli. W czasie kilkugodzinnej jazdy autokar zatrzymał się dwukrotnie. Po raz pierwszy na skraju Puszczy Knyszyńskiej na przystanku w Kopisku, gdzie znajdował się drewniany kościółek.  Dba o niego od ponad dwudziestu lat ksiądz kanonik Mirosław Szepiotko. Zasadził tam Dąb Pamięci podpułkownika, lekarza Wojska Polskiego Aleksandra Cybulskiego, który zginął w Katyniu, a pielgrzymom udzielił błogosławieństwa relikwiami św. Stanisława Kostki. Drugi postój miał miejsce w Sejnach, gdzie podróżujący zatrzymali się w regionalnej restauracji na obiad z potrawami litewskimi. Wieczorem byli już na miejscu, w Domu Kultury Polskiej o nazwie „Panas Tadas” czyli „Pan Tadeusz”. Znajduje się on w nowej dzielnicy Wilna – Naujamiestis w odległości 2 km od Starego Miasta. Niby niedaleko od centrum, ale miasto zupełnie inne, nie przypominające dawnego Wilna. Zapewne nie jeden kombatant wspominał zapamiętany sprzed wojny  widok, którego dziś nie ma. Ale już taka jest kolej rzeczy i wszystko zmienia się z czasem. Ściśnięte w sercu miasta zabytkowe budowle zostały osaczone przez nowoczesną architekturę. Ta ostatnia jest bezsprzecznie bardziej funkcjonalna niż ładna.

Pokoje hotelowe też  okazały się wygodne, ale na dłuższy odpoczynek zabrakło czasu, gdyż  bogaty program pielgrzymki nie pozwalał na to. Mimo dojmującego zimna, już rano, odświętnie ubrani kombatanci  udali się na mszę. Jednak nie straszna im była chłodna pogoda, cieszyli się że przynajmniej nie ma deszczu, który mógłby przeszkodzić późniejszym uroczystościom. W barokowym kościele  św. Piotra i Pawła modlili się za dusze Żołnierzy Armii Krajowej z Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego poległych podczas zdobywania Wilna oraz o zdrowie i błogosławieństwo Boże dla żyjących Kombatantów i ich rodzin. W czasie mszy św. rozbłysło słońce i otuliło ciepłym blaskiem  barokowe figury świętych. Doniosłości dodawały poczty sztandarowe i kombatanci w mundurach. W uroczystości wzięli udział oficjalni goście, w tym zastępca ambasadora RP na Litwie Grzegorz Marek Poznański, przedstawiciel Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Sroka i inni,  rodacy z Wilna oraz harcerze. Piękną homilię wygłosił sprawujący Mszę Świętą ksiądz. Powiedział, że modli się za tych, którzy poprzedzili nas w drodze do wieczności. My już innego podziękowania dać im nie możemy, jak tylko prosić Boga, by obdarzył ich swoim miłosierdziem.

Kombatanci zatrzymali się jeszcze na chwilę przy wizerunku Ostrobramskiej Pani, aby pomodlić się w swoich intencjach.  Porównując wygląd dzisiejszej kaplicy z jej przedwojennymi zdjęciami widać, że otoczenie świątyni niewiele się zmieniło. Może przed wojną więcej tu było osób pogrążonych w modlitwie, teraz zaś to dostojne miejsce stało się również przytuliskiem dla bezdomnych. Gdzie jednak mają się udać, jak nie do Matki Miłosierdzia?

Stamtąd  kombatanci przybyli na cmentarz na Rossie. O kilku grobach bardzo ciekawie opowiadał starszy już człowiek, który doktorat z historii otrzymał w Warszawie – Józef Szostakowski, który jeszcze musi pracować, aby  starczyło mu na chleb. Później u podnóża cmentarza odbyła się centralna uroczystość z udziałem władz RP poświęcona Powstaniu Wileńskiemu. Zaproszeni goście, kombatanci, ludność Wilna i harcerze skupili się przy  tzw, „łączce”, gdzie pochowana jest Matka Józefa Piłsudskiego, Jego Serce i legionowi druhowie. Artur Kondrat, prezes zarządu Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej zwracając się do obecnych powiedział: Przybyliśmy tu wszyscy, aby oddać cześć i hołd , pomodlić się za naszych narodowych bohaterów, za tych młodych ludzi, którzy w wieku siedemnastu, osiemnastu, dwudziestu kilku lat stanęli do walki. Nikt z nich o  zapłatę nie pytał, oni czuli obowiązek, żeby wyzwolić to piękne miasto z rąk niemieckiego okupanta. Oni swój obowiązek wypełnili. Spoczywają tu na Rossie, u podnóża swoich poprzedników – legionistów pod przywództwem marszałka Piłsudskiego, któremu w tym roku zawdzięczamy 100-lecie odzyskania niepodległości.

Po przemówieniach, na grobach poległych złożono wieńce i zapalono znicze pamięci.  Wieczorem w Domu Kultury Polskiej odbyły się jeszcze dwie uroczystości: spektakl muzyczny w wykonania artystów  z Wilna „Teatr Studio” oraz koncert Macieja Wróblewskiego. Obok pieśni patriotycznych (m. in. Dwieście białych róż” i „Zaszum nam Polsko”),  bard zaprezentował uroczą i dowcipną piosenkę „Iskierka”, która poświęcił p. major Stanisławie Kociełowicz . Ułożył ją w Kuklówce, dnia 27.03.2018 roku.

W niedzielę kombatanci mieli w programie nawiedzenie grobów żołnierzy AK rozsianych w pobliżu Wilna. Na początek jednak udali się na mszę św. do zabytkowego kościoła  w Skorbucianach, ufundowanego w 1764 roku przez rodzinę Jeleńskich . Było to niezwykłe miejsce i niezwykłe przeżycie. Wśród zielonych pól stała niepozorna drewniana kaplica. Cofnęliśmy się nagle o jakieś kilkadziesiąt lat.  Okoliczna ludność potrafiła docenić wartość tego miejsca, gdyż ksiądz z Wojdat bywa tu nawet raz na dwa tygodnie. Mieszkańcy Skorbucian dbają o swój kościół, czego dowodem są starannie pozawieszane obrazy, pomalowane ławki i wyszorowana do białości podłoga. Wchodząc do sieni, kombatantów dobiegł surowy śpiew pięknych, żeńskich głosów, intonujących nieznaną u nas pieśń „Padnijmy na twarz”.  Powoli kościół zapełniał się. Obok pocztów sztandarowych, oficjalnych gości, kombatantów, harcerzy, pojawił się miejscowy chór i mieszkańcy Skorbucian. Wszyscy śpiewali i modlili się wspólnie, prosząc Boga o miłosierdzie dla zmarłych i zdrowie dla kombatantów. Artur Kondrat stwierdził, że w Skorbucianach jest mnóstwo życzliwości, podziękował ludności za kultywowanie języka i polskości, a Grażyna Złocka-Korzeniewska  ufundowała kościółkowi cztery ornaty. Po mszy wszyscy udali się na mały zadbany cmentarzyk, otoczony rabatkami kwiatów, gdzie znajdowała się kwatera poległych żołnierzy 7 Brygady Armii Krajowej. Postawiono tam 16 grobów, a obok pomnik z wyrytym napisem na płycie: „Wdzięczni mieszkańcy Skorbucian 2018”. Co szczególnie smutne, wszyscy pochowani tutaj ludzie byli bardzo młodzi. Wśród nich spoczywa 16-letni Jan Czernicki ps. Janek, zmarły 14 VII 1945 roku, a więc dwa miesiące po zakończeniu II wojny światowej. Po zapaleniu światełek pamięci i złożeniu wiązanek kwiatów, autokar ruszył dalej.

Kolejny postój miał miejsce w Jaszunach. Znajduje się tu odrestaurowany pałac, będący siedzibą rodową Radziwiłłów, a potem Balińskich. Gościli w nim  Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki i bracia Śniadeccy. Delegacja nasza udała się na cmentarz rodziny właścicieli dworu w Jaszunach. Na płycie informacyjnej można przeczytać, że „Tu spoczywają: rektor Uniwersytetu Wileńskiego, profesor astronomii i matematyki, filozof  Jan Śniadecki (1756-1830), historyk-publicysta Michał Baliński (1794-1864), prekursor psychiatrii naukowej w Rosji, profesor Petersburskiej Wojskowej Akademii Medycznej Jan Baliński (1824-1902) oraz członkowie ich rodzin”.

Dalsza część pielgrzymki znowu wprowadziła jej uczestników w nastrój głębokiej zadumy.  Jedna ze splątanych dróżek wśród lasu doprowadziła kombatantów do Kalwarii Wileńskiej. Zbudowano ją w XVII wieku na znak wdzięczności  Bogu za ocalenie Wilna. Niestety, ma ona też swoje tragiczne oblicze. O nowszej i niezbyt znanej historii Kalwarii mówiła bardzo wzruszona Grażyna Złocka-Korzeniewska. Powiedziała, że  gdy opowiada się wojenne dzieje żołnierzy AK, wypada czapki zdjąć z głów. W zaciętych walkach polegli koledzy jej ojca, a przecież mogło się zdarzyć, że zginąłby i on. Dziś walki te upamiętnia zniszczona płyta z wyrytym napisem: BÓG – HONOR – OJCZYZNA / TU SPOCZYWA / 32 ŻOŁNIERZY AK / OKRĘGU WILEŃSKIEGO / KTÓRZY ZGINĘLI / 13 LIPCA 1944 R. / W BITWIE /Z HITLEROWCAMI / POD KRAWCZUNAMI / CZEŚĆ ICH PAMIĘCI / W HOŁDZIE – / ZIEMIA WILEŃSKA. W miejscu pamięci odbyły się modlitwy, okolicznościowe przemówienia, złożenie wieńców i zapalenie zniczy.

W planie podróży znalazło się jeszcze jedno miejsce – Kolonia Wileńska. Podczas operacji „Ostra Brama” odbywały się tu walki oddziałów Armii Krajowej z Niemcami o Wilno. W Kolonii  mieszkała przed wojną p. Stanisława Kociełowicz i wraz z innymi mieszkańcami osady z wielkim zaangażowaniem organizowała polowy szpital wojskowy. To właśnie ona, miła, pogodna „Iskierka” udzielała pomocy rannym.  Dziś mówi o tym z niekłamanym wzruszeniem. Wspomina 9-letniego Krzysztofa Malawko, który zginął w 1944 roku i jest pochowany przy miejscowym kościele.

Na skraju starego cmentarza w Kolonii Wileńskiej są groby żołnierzy z 3 Wileńskiej Brygady AK, którzy polegli w szturmie na Wilno. Na płycie nagrobnej, opasanej biało-czerwoną szarfą, pod symbolem Polski Walczącej widnieje napis: ŻOŁNIERZOM / I, III ZGRUPOWANIA AK / POLEGŁYM  W OPERACJI „OSTRA BRAMA” / W LIPCU 1944 R. / III BRYGADY „SZCZERBCA”/ VIII BRYGADY „TURA” / I.III.V BAT. 77 P.P. / CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.

Przed pomnikiem żołnierzy kombatanci, oficjalni goście, z należnym szacunkiem złożyli wieńce i zapalili znicze pamięci. Kończąc pielgrzymowanie po ziemi wileńskiej prezes Artur Kondrat powiedział: Pomodliliśmy się za tych, którzy już sami za siebie pomodlić się nie mogli. Wiemy, że to oni zwyciężyli. Dzięki nim chodzimy po Wileńszczyźnie, czujemy się spełnieni. W czasie tej pielgrzymki spotkaliśmy wiele życzliwości, zrozumienia i za to Bóg zapłać. Obyśmy mogli nadal sygnalizować naszą przynależność do pięknego Wilna.

Wracając do Polski, odwiedziliśmy jeszcze jedno martyrologiczne miejsce, w którym  zamordowano 100 tysięcy osób, a mimo to, nie ma ani jednego grobu. Tą przerażającą okolicą są  Ponary. W pięknym, zielonym lesie słychać tylko szum drzew, świergot ptaków i złowieszczy łoskot pociągów, które jak jeździły, tak jeżdżą nadal, tylko, że kiedyś zwożono tu ofiary na miejsce kaźni. Strzałem w głowę zamordowano  Żydów, inteligencję wileńską, żołnierzy Armii Krajowej i ludzi innych narodowości. Zastrzelonych wrzucano do dołów, niedokończonych zbiorników paliwa, by spłonęły. Po całym lesie rozsiane są spalone szczątki ofiar i mimo pięknej zieleni, migoczącej w promieniach słońca kombatanci z trudem przemierzali dróżki, wiedząc, że stąpają  po sprofanowanym miejscu. Droga, którą prowadziła nas p. Bożena Bargieł jest zresztą nieoznaczona, a zbrodnia nierozliczona.

W pewnej odległości od dołów śmierci znajduje się pomnik. Upamiętnia on miejsce martyrologii wyrytymi słowami:

1941-1944 / PAMIĘCI WIELU TYSIĘCY POLAKÓW / ZAMORDOWANYCH W PONARACH / W HOŁDZIE – RODACY / ZIEMI WILEŃSKIEJ /

WIECZNY ODPOCZYNEK / RACZ IM DAĆ PANIE / A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA / NIECHAJ IM ŚWIECI / AMEN

Dziś uczczono to smutne miejsce, przybierając je w biało-czerwone barwy. U jego stóp położono wieńce, na drzewach rozmieszczono chorągiewki, a pnie opasano dwukolorowymi wstążkami. Miejsce ożyło, gdyż przybyło tu wielu ludzi, aby zmówić modlitwę w intencji zamordowanych Polaków i obywateli innych narodowości oraz zapalić światełka. Kombatanci, oficjalni goście, a także mieszkańcy Wilna  z radością powitali dużą grupę harcerzy z Polski, którzy postanowili w tym miejscu zakończyć swoją wędrówkę po Litwie. To im właśnie zostanie przekazana iskra pamięci, którą mają rozpalać, gdy zabraknie już świadków Operacji „Ostra Brama”. Nie możemy i nie chcemy o tym zapomnieć. Bo choć efekt zbrojnych działań nie przyniósł Wileńszczyźnie wolności, to właśnie zbrojny opór polskich żołnierzy uratował honor miasta.

Anna Milewska

 

Zarząd Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy AK dziękuje Urzędowi do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych za wsparcie finansowe organizacji uroczystości 74 rocznicy Operacji „Ostra Brama”. Za pomoc dziękujemy także partnerom wydarzenia : Światowemu Związkowi Żołnierzy AK oraz Stowarzyszeniu „Brygada Inki”.