POLSKIE TERMOPILE – SURKONTY 1944

Bitwa żołnierzy Armii Krajowej z sowieckim NKWD pod Surkontami 21 sierpnia 1944 r.

Ważne!

BITWA POD SURKONTAMI - 21 SIERPNIA 1944 R.

Dr Kazimierz Krajewski, Prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Wileńsko-Nowogródzki, historyk IPN

75 lat temu, w poniedziałek 21 sierpnia 1944 r, w kresowej wsi Surkonty, podczas przygotowań do kolejnej odprawy Komendanta Nowogródzkiego Okręgu Armii Krajowej mjr. Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” oddział polski liczący 72 żołnierzy został zaatakowany przez wojska NKWD. Po wielogodzinnej walce w okrążeniu mjr Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”, hubalczyk, cichociemny, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari i dwukrotny Krzyża Walecznych, poległ wraz z 35 swoimi żołnierzami, z których część sowieci dobili bagnetami.

Miejsce, w których zakwaterował oddział, położone było na wielkiej, otwartej polanie, częściowo otoczonej bagnami i błotami. Większe obszary zalesione były dość znacznie oddalone. Miejsce to było trudne do obrony, płaskie (z niewielkim tylko wzniesieniem terenowym – pagórkiem), oddzielone od zabudowań wsi dość głębokim, zabagnionym rowem melioracyjnym) i pozbawione osłon terenowych. Obok wspomnianego niewielkiego wyniesienia terenu zlokalizowany był stary cmentarzyk wiejski. „Kotwicz” ze swym sztabem i większością sił zatrzymał się w dwóch skupiskach zabudowań położonych w północnej i centralnej części Surkont.

Na skutek donosu naczelnik raduńskiego rejonowego Oddziału Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych kapitan bezpieczeństwa państwowego Czikin skierował w okolice wsi Surkonty, celem likwidacji „zgrupowania bandyckiego”, grupę operacyjną wydzieloną z III batalionu 32 zmotoryzowanego strzeleckiego pułku Wojsk Wewnętrznych NKWD.

Przybywające wczesnym popołudniem ciężarówki dostrzeżono w chwili, gdy zahamowały i zaczęli z nich wyskakiwać bojcy. Choć przybycie sowieckiej grupy operacyjnej zaskoczyło rozrzucony po odległych gospodarstwach oddział AK, major „Kotwicz” szybko wydał rozkazy do obrony. Siły główne jego oddziału, w tym obsługa rkm, zajęły stanowiska wśród łąk i ugorów usytuowanych równolegle do drogi wiodącej z Pielasy ku przejściu przez bagno Kamiennego Mostu i dalej do Wasiliszek. Zajmowały odcinek około pięciuset metrów. Spokojnie obserwowano przez lornetki Sowietów, gdy milczkiem podkradali się do zabagnionej łąki. Tam oczka wody rozbiły rytmicznie rozstawioną tyralierę i skupiły Sowietów w małe grupki. Wtedy, na rozkaz „Kotwicza”, otwarto zmasowany ogień. Jego skuteczność była ogromna.

W pierwszej fazie walki zginęło 16-30 żołnierzy sowieckich, w tym obaj dowodzący operacją sowieccy oficerowie. Straty po stronie polskiej ograniczały się do kilku zabitych i rannych. Tak zakończył się trwający około dwóch godzin, pierwszy etap walki w Surkontach, zwycięski dla strony polskiej. Około godz. 15.00 nastąpiła krótka narada żołnierzy AK. Część partyzantów wycofała się z lżej rannymi, mjr „Kotwicz” postanowił zostać w Surkontach do wieczora, by dopiero wówczas wycofać się, zapewniając ciężko rannym należytą opiekę i warunki transportu. Nie doczekał…

Dość szybko nastąpił ponowny atak oddziałów sowieckich. Około godz. 16.30 – 17.00 otrzymano sygnał o zbliżającej się od strony Pielasy, w wysokim tumanie pyłu, sowieckiej kolumnie samochodowej, znacznie większej niż ta pierwsza. Tym razem był to już cały batalion 32 zmotoryzowanego strzeleckiego pułku Wojsk Wewnętrznych NKWD, wzmocniony siłami Rejonowego Oddziału NKWD w Raduniu. Bolszewicy musieli utrzymywać pomiędzy sobą łączność przy pomocy radiostacji polowych, bowiem zasygnalizowano także ich ruch od strony Kamiennego Mostu. Zdaniem polskich partyzantów ciężarówek sowieckich było 30, a stosunek sił wynosił jak 10 do 1 – na niekorzyść strony polskiej.

Uderzenie przeprowadzone zostało jednocześnie z dwóch kierunków, na lewym skrzydle od strony Kamiennego Mostu – i znacznie większymi siłami na prawym – od strony Pielasy. Po dość długiej i zaciętej walce szala zwycięstwa na prawym skrzydle zaczęła przeważać na stronę sowiecką. Na tym odcinku, wobec bardzo silnego nacisku przeciwnika i oskrzydlania polskich stanowisk, partyzanci zaczęli wycofywać się w kierunku południowym, opuszczając pozycję na wyniesieniu. Sowieci po zajęciu tego miejsca ustawili na nim ciężki karabin maszynowy, mający doskonałe pole ostrzału na znaczną część pola walki. W tym też czasie nastąpił nalot kilku samolotów sowieckich, które ostrzeliwały polskie pozycje z broni maszynowej. W wyniku ich akcji zapaliły się zabudowania jednego z chutorów. Płonęła m.in. stodoła, w której ulokowano ciężko rannych.

Sowiecki cekaem swoim ogniem ze wzgórza zniszczył polski punkt dowodzenia, zabijając polską obsługę rkm, majora Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza”, rotmistrza Jana Skrochowskiego „Ostrogę” i adiutanta pchor. Henryka Nikicicza „Orwida”. Ten fakt spowodował decyzję o wycofaniu się pozostałych partyzantów. Pragnąc dołączyć do wycofujących się żołnierzy, przebiegając przez pole walki sowieckie kule dosięgły kpt. Franciszka Cieplika „Hatraka”, sanitariuszkę Eugenię Myszkównę i Bohdana Karpowicza „Sowę”. Myszkówna i „Sowa” zginęli na miejscu, „Hatrak” był ciężko ranny i został dobity następnie przez sowietów.

W drugim etapie zaciętej walki, trwającym około trzech godzin, polski oddział został zniszczony. Wiadomo, że w obu etapach boju poległo 36 żołnierzy i oficerów Nowogródzkiego Okręgu AK, straty sowieckie wyniosły 132 zabitych.

Nie wszyscy zginęli w walce. Jedna z ocalałych, złapanych przez sowietów sanitariuszek tak wspomina ostatnią fazę walk:

„Ale najgorsze było to, że sowieci razem ze mną robili obchód placu boju i wszystkich nieżyjących, ciężko rannych i lekko rannych, wszystkich dobijali bagnetami. Wszystkich! Pamiętam twarz kapitana „Hatraka”. On miał taką złotą szczękę i patrzył na mnie przytomnie, patrzył na mnie tak, jakby jemu było mnie żal. Ja to widziałam po jego oczach. Sołdat podszedł i pchnął go bagnetem w bok. Ja tylko widzę jego zęby wyszczerzone, bo on jego walił w brzuch, w klatkę piersiową, ile tylko chciał. I tak po kolei, każdego”.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie.



DR KAZIMIERZ KRAJEWSKI
PREZES ŚWIATOWEGO ZWIĄZKU ŻOŁNIERZY AK OKRĘG WILEŃSKO - NOWOGRÓDZKI, HISTORYK IPN

DLA STOWARZYSZENIA ŁAGIERNIKÓW
ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ
WARSZAWA, SIERPIEŃ 2019

logo image

STOWARZYSZENIE ŁAGIERNIKÓW ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ

Drop us a message

You're in the right place! Just drop us a message. How can we help?

Or see contact page
Validation error occured. Please enter the fields and submit it again.
Thank You ! Your email has been delivered.