Miło nam poinformować, że zbiórka darów „Polacy Kresowym Straceńcom” przekracza granice.

Dzięki Marcinowi Kruszyńskiemu – wnukowi jednego z „Kresowych Straceńców” – Pana Władysława Bryka, żołnierza Armii Krajowej pseudonim „Brzask”, żołnierza 1 Kompanii 19. Pułku Piechoty Armii Krajowej im. Orląt Lwowskich, w siedzibie firmy E&A uitzendbureau, została zorganizowana zbiórka paczek dla naszych Rodaków na Kresach.

Marcinowi i agencji zatrudnienia E&A nie jest obojętny los Polaków, którzy nadal żyją za wschodnią granicą RP – na peryferiach Unii Europejskiej. Dlatego też w dniu wczorajszym wnuk bohaterskiego żołnierza AK i WiN, obrońcy Kresowych stanic Stanisłówki i Kościejowej, wraz z kuzynem Łukaszem Tuszyńskim oraz jego synami Kacprem i Norbertem oraz ich holenderskimi kolegami nadali 40 paczek do Polski. Nasi Rodacy Holandii przesłali nam także zdjęcia przodków z Kresów oraz wspomnienia o ich dziadkach – o Władysławie Bryku i jego małżonce: Krystynie Budyńskiej.

Władysław urodził się 25 września 1923 r. w Stanisłówce, parafia Mosty Wielkie, powiat Żółkiew, województwo lwowskie. W listopadzie 1943 r. wstapił do oddziału Armii Krajowej, stacjonującego w rejonie Lwów-Północ. Po złożeniu przysięgi wojskowej otrzymał pseudonim „Brzask” i został przydzielony do 1 Kompanii 19 Pułku Piechoty Armii Krajowej. Broniąc mieszkańców Stanisłówki (pod rozkazami wybitnego dowódcy – Onufrego Kuźniara, ps. „Popiel”) przed bandami OUN – UPA, kompania Władysława Bryka stoczyła 19 kwietnia 1944 r. zwycięską potyczkę z dwiema sotniami UPA. Po ewakuacji mieszkańców Stanisłówki do powiatowego miasta Żółkiew i dalej na tzw. Ziemie Odzyskane, „Brzask” otrzymał rozkaz dołączenia do obrony ostatniej Polskiej reduty pod Lwowem – do Kościejowej. Po wkroczeniu Sowietów zostaje łącznikiem dowódcy obrony Kościejowa – Aleksandra Kassaraby ps. „Kamień” z dowódcą zgrupowania kompanii D-14 „Warta” na Rzeszowszczyźnie, Serbem Draganem Sotirovićem, ps. „Draża”. W trakcie wykonywania zadań bojowych zostaje aresztowany przez i przekazany do tzw. ludowego Wojska Polskiego.. Władysław zorientował się jednak szybko, że w jego jednostce pod komendą sowiecką młodzież polską szkolono do walki z antykomunistycznym podziemiem. W tej sytuacji „Brzask” porzuca tę haniebną służbę i pod zmienionym nazwiskiem wyrusza w poszukiwaniu swej rodziny ewakuowanej z Żółkwi do Opola. Rodzinę odnalazł w Kłodoboku, gdzie też poznał Krystynę, z którą zawarł związek małżeński.
Jego koledzy z AK i WiN, którzy pod rozkazami Aleksandra Kassaraby ps. „Kamień” kontynuowali w podziemiu walkę z komunistami na Opolszczyźnie – w regionie Kietrza i Baborowa – przypłacili swą decyzję życiem. „Brzask” nigdy się nie ujawnił! W czasach stalinizmu i komunizmu kontynuował w oparciu o Kościół walkę o suwerenność narodu, o wolność ducha i o poszanowanie praw człowieka.

Małżonka Władysława – Krystyna, z domu Budyńska, pochodziła z najdalej na wschód wysuniętego przyczółka polskości na ziemii podolskiej – z Krzywcza Górnego i nie ustępowała swemu mężowi w poświęceniu dla najwyższych wartości: wierze, sprawiedliwości, poświęceniu dla bliźniego i odwadze.

Będąc jeszcze panną pomagała swoim rodzicom: Józefowi i Annie, w ukrywaniu żydowskich sąsiadów, przed niemieckim okupantem i miejscowymi nacjonalistamiukraińskimi. . Tylko dzięki odwadze jej rodziców – siostry Betty i Molly Bluhman przeżyły wojnę, wyjechały do USA, gdzie założyły rodziny i do ostatnich swoich dni żyły wspomnieniem o zwykłych, skromnych polskich sąsiadach „o złotym sercu”. Polskich sąsiadach ryzykujących własnym życiem, tylko po to aby uratować swoich bezbronnych bliźnich przed śmiercią z rąk tych, którzy oddali swoje dusze szatanowi oraz zakłamanym i zbrodniczym ideologiom jakie prześladowały ludzkość w XX wieku.

Władysław i Krystyna doczekali się dwóch córek: Bogumiły i Jadwigi oraz niesfornej gromady wnuków: Marcina, Roberta, Krystiana, Łukasza, Sabiny i Filipa. O prawnukach już nie wspominamy, bo jest ich zbyt wielu aby wszystkich po kolei wymieniać, ale wszyscy pamiętają o swoich wspaniałych i bohaterskich dziadkach i pradziadkach, o których w aktach Instytutu Pamięci Narodowej można dziś odnaleźć piękne świadectwo, napisane ręką jednego z komunistycznych siepaczy: „Fanatycy religijni, utrzymujący kontakty z miejscowym klerem, gotowi do wszelkich poświęceń dla dobra Kościoła”.

Krystyna i Władysław całym swoim życiem i postępowaniem przekazali potomnym wyjątkowy, a zarazem “zwykły” Testament. Tym testamentem jest umiłowanie Ojczyzny i gotowość do wszelakich poświęcen na drodze prowadzącej do Jej dobra i straży Jej Niepodległości. Tymi zasadami kierują się ich potomkowie, rozrzuceni po całym świecie, ale nadal kochający te tak odległe Kresy Wschodnie oraz ich Rodaków, którym przyszło tam pozostać, żyć i dawać świadectwo polskości po dzień dzisiejszy.