Z głębokim żalem informujemy, iż w dniu 16.08.2020 r. w wieku 93 lat zmarła w Warszawie kombatantka AK, łagierniczka Janina Gulbinowicz z d. Chełstowska.

Urodzona w Wilnie w czasie II wojny światowej służyła w szeregach Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej jako łączniczka. Uczestniczyła w Operacji „Ostra Brama”. W grudniu 1944 r. została aresztowana wraz z mamą w swym mieszkaniu w Wilnie. Przez cztery miesiące więziona była za przynależność do AK w więzieniu na Łukiszkach. Następnie bez sądu wojennego i wyroku przetrzymywana była w łagrach sowieckich – do października 1945 r. w  Jełszance koło Saratowa (PFŁ nr 0221), następnie w okresie 11.1945-05.1947 r. – w łagrze Kutaisi (PFŁ nr 0331), a na koniec w okresie 06.1947-12.1948 r. – w obozie Borowicze (PFŁ nr 270). We wszystkich obozach sowieckich zmuszana była do ciężkiej, fizycznej pracy. Pani Janina została zwolniona z łagru w grudniu 1948 r. i powróciła na teren powojennej Polski.

Tak po latach Pani Gulbinowicz wspominała moment aresztowania i więzienia przez Sowietów :

„Był grudzień 1944 roku. Upadła akcja „Ostra Brama”, upadło powstanie warszawskie. W Lublinie powstał Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Wiadomo było, że Wileńszczyzna i inne ziemie wschodnie Polski, zajęte już przez wojska radzieckie, do Polski nie wrócą i dla nas mieszkańców Wilna wojna jest przegrana. Nie było więc radości z faktu, że bliskie jest jej zakończenie. W mieście władze radzieckie dokonywały masowych aresztowań członków AK. W tym czasie ja wraz z rodzicami mieszkałam w Wilnie na Zwierzyńcu. Rodzice posiadali tam nieduży własny dom. Zajmowaliśmy małe czteropokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze. (…) W domu mówiło się o konieczności szybkiego wyjazdu do Polski. (…).

W grudniu 1944 r. wychodziłam rano do gimnazjum. Otworzyłam drzwi i właśnie w tym czasie „oni” wchodzili po schodach. Było ich kilku, dokładnie nie pamiętam, czterech lub pięciu z karabinami na ramionach. Ustalili nasze personalia i przeprowadzili rewizję w pokojach zajmowanych przez naszą rodzinę. Niczego podejrzanego nie znaleźli. Jeden bojec nas pilnował, jeden był przy drzwiach wejściowych, a pozostali ulokowali się w pokoju pani K. i czekali. Czekali na ludzi, którzy będą do nas przychodzić. A przychodziło ich dużo. Nie było w tym czasie telefonów, za to wiadomości, które chciało się przekazać, było wiele. Wieczorem zabrano nas wszystkie, to znaczy pięć kobiet. Mnie z matką, matki siostrę z córką i moją koleżankę Lalę. Wyszłyśmy, zostawiając na łasce losu mieszkanie i cały zawarty w nim dobytek. Matka moja Janina Chełstowska (ur. 1895) i jej siostra Jadwiga Butlowt-Andrzejkowicz (ur. 1893) zostały zwolnione z więzienia na Łukiszkach w Wilnie w maju 1945 r. Były w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym i bez środków do życia. Mieszkanie już zajmowali obcy ludzie. (…)

Ja i moja cioteczna siostra Jadwiga Butlowt-Andrzejkowicz wywiezione zostałyśmy w marcu 1945 r. do obozu w Jełszance koło Saratowa. (…) Jechałam transportem 10 marca 1945 r. Z więzienia wyprowadzono nas pod ścisłą eskortą z psami, uprzedzając, że w przypadku wystąpienia z szeregu będą strzelać. Nie pamiętam, aby w naszym wagonie zmarła jakaś kobieta. Nie było też ucieczek. Nie będę opisywała warunków transportu. Były straszne. (…)

Nie potrafię naszkicować planu łagru. My, kobiety, mieszkałyśmy w nowych barakach zbitych z desek z piętrowymi pryczami. Barak posiadał dwa lub cztery oddzielne pomieszczenia. W każdym był piecyk gazowy. W jednym pomieszczeniu nie było nas dużo, może 20-25 kobiet. Ubikacja, jedno duże pomieszczenie, była na zewnątrz baraku. Po trzytygodniowym transporcie prawie wszystkie chorowałyśmy, miałyśmy biegunkę. Lekarstwem był chleb palony na węgiel na piecykach gazowych. Spałyśmy na gołych deskach. (…) Po pewnym okresie kwarantanny pogoniono nas do pracy. (…) Kopałyśmy rowy, to była bardzo ciężka praca. Wykonanie normy miało nam zagwarantować szybki powrót do domu i większy przydział chleba (wydaje mi się, że wynosił on 600 g). Po pracy robiono nam apele – prawierki, ustawiano na placu i liczono. Trwało to długo, celowo, aby nas umęczyć. Po zakończeniu prac związanych z budową rurociągu gazowego sprzedawano nas do prac w różnych gospodarstwach rolnych. Mieszkałyśmy tam przeważnie w ziemiankach, pracowałyśmy w polu. (…)” (źródło : „Przeżyliśmy łagry. Wspomnienia żołnierzy okręgu wileńskiego AK (1945-1949)”, Warszawa, 2011, IPN).

Pani Janina Gulbinowicz z d. Chełstowska zmarła w Warszawie 16.08.2020 r. Jej pogrzeb odbędzie się 27 sierpnia 2020 r. o godzinie 15:00 w warszawskim kościele św. Wawrzyńca przy ul. Wolskiej.

Najbliższym i Rodzinie zmarłej Pani Janiny składamy wyrazy głębokiego współczucia.

Cześć Jej pamięci !

Zarząd Stowarzyszenia